USA na co dzień

O tym jak mieszkańcy Bostonu wypili herbatę i dlaczego robią to do dziś

20.05.13 08:47 | Massachusetts
Gdy zdarzy Ci się zimową porą odwiedzić bostońską metropolię, dobrym pomysłem byłoby zobaczenie spektaklu-historycznej rekonstrukcji, przywołującej z mroków dziejów słynny 'Boston Tea Party' - protest mieszkańców Bostonu, który w historii zapisał się jako jedno z najważniejszych wydarzeń na drodze do amerykańskiej niepodległości.

 

Boston należy do najważniejszych i najbardziej znanych amerykańskich miast. Nie inaczej było w XVIII wieku. To właśnie przez jego porty trafiały do kolonii na wschodnim wybrzeżu najróżniejsze towary prosto z Imperium Brytyjskiego. Także herbata, której ceny na światowych rynkach znacznie spadły w roku 1773. Władze Korony Brytyjskiej uchwaliły "Ustawę o herbacie" (ang. The Tea Act), by wspomóc posiadającą ogromne zapasy tego towaru Kompanię Wschodnioindyjską. Na mocy dokumentu mogła ona sprzedawać herbatę amerykańskim koloniom z pominięciem ceł i innych podatków. Amerykańscy improterzy herbaty znaleźli się w trudnej sytuacji. Gdy jeszcze dodać do tego inne liczne podatki, jakie Amerykanie zmuszeni byli płacić na rzecz Brytyjczyków i fakt, że mimo tego nie posiadali oni żadnej reprezentacji w brytyjskim rządzie - nietrudno domyślić się, że doszło do zaostrzenia nastrojów.

Do kulminacji oburzenia części opinii społecznej doszło 16 grudnia 1773 roku. W bostońskim porcie stacjonowały trzy statki Kompanii Wschodnioindyjskiej z transportem chińskiej herbaty: "Dartmouth", "Eleanor" i "Beaver". Następnego dnia planowany był rozładunek towaru. Nigdy do niego nie doszło. Rankiem, grupa kilkudziesięciu mężczyzn na czele z Samuelem Adamsem przebranych za Indian, głównie członkowie patriotycznej organizacji Synowie Wolności (ang. Sons of Liberty), wdarła się na statki i zatopiła cały ładunek herbaty. Akcja odbyła sie błyskawicznie. Kapitanowie statków zmuszeni zostali do podpisania oświadczeń, że nie uszkodzono żadnych innych towarów poza herbatą.
 
Co warte podkreślenia, wydarzenia z 16 grudnia odbyły się niemal zupełnie bez użycia przemocy. Jak przeczytać można na stronach Boston Tea Party Historical Society - "To nie motłoch zniszczył herbatę, ale stateczni i porządni obywatele. To nie motłoch im się przyglądał, ale dobrze zachowująca się widownia zdająca sobie sprawę, że jest świadkiem wydarzenia doniosłego. To było dzieło patriotów, zachęconych przez równie patriotycznych obywateli miasta, którzy domagali się, by przestano traktować ich z lekceważeniem #1.
 
Amerykanie zgodnie uznają Boston Tea Party za jedno z kluczowych wydarzeń, które doprowadziły do wybuchu Amerykańskiej Rewolucji. Nikogo nie trzeba przekonywać, jak ważne dla nastroju społeczeństwa są względy ekonomiczne. Kwestia herbaty, pozornie drugorzędna,  tylko potwierdziła kotłujące się w głowach Amerykanów przekonie o wykorzystywaniu ich przez brytyjską potęgę. Dowodem tego, jak bardzo wydarzenia tamtego poranka przeniknęły do zbiorowej świadomości są coroczne przedstawienia historyczne, skrupulatnie odtwarzające je kawałek po kawałku. 
 
Gdy mowa o historycznej rekonstrukcji "bostońskiego picia herbaty", nie sposób nie wspomnieć o Old South Meeting House. To właśnie w tym budynku spotykali się w 1773 oburzeni obywatele, nim część z nich zdecydowała się działać. Od tego czasu służył jako centrum obywatelskiej dyskusji, celebracji patriotyzmu oraz przystań dla wolności słowa. To właśnie tam corocznie organizowane jest Boston Tea Party Annual Reenactment - historyczna rekonstrukcja wydarzeń tamtych dni. Ostatnia miała numer 239, a już w październiku poznamy szczegóły 240-rocznicy. Z nią kolejne przedstawienie. Na razie wystarczyć muszą wam zdjęcia z ubiegłorocznego spektaklu, które oglądać możecie na facebookowym koncie Old South Meeting House (kliknij tutaj).
 
Old South Meeting House w 1968
Old South Meeting House
 
Co ciekawego porabiają Amerykanie na tych uroczystościach? Wszystko zaczyna się zwykle w Old South Meeting House. Zgromadzeni wysłuchują zaproszonych gości, którzy poruszają kwestie nie tylko historyczne, ale także jak najbardziej bieżące, przypominając w ten sposób o ponadczasowości bostońskiego protestu, o tym, że wciąż, po ponad 200 latach jest on wydarzeniem wartym analizy i porównań. Gdy spotkanie w słynnym budynku dobiega końca, zgromadzeni udają się w kierunku portu. Nim jeszcze uda im się tam dotrzeć, spektakl rozpoczyna się. Wędrujący napotykają brytyjskich żołnierzy, oburzonych poczynaniami imperium obywateli XVIII-wiecznego Bostonu no i, w końcu, legendarnych już Synów Wolności, którzy w geście protestu przedostają się na pokład statku, repliki "Beaver" nazwanej "Brig Beaver II", niszcząc zapasy spornej herbaty. Ta część uroczystości trwa około godzinę. Więcej dowiecie się na stronie muzeum poświęconego wydarzeniom z Bostonu Boston Tea Party Ships & Museum, na stronie Old South Meeting House oraz w serwisie wspomnianej organizacji Boston Tea Party Historical Society - boston-tea-party.org
 
 
Kuzyn wspomnianego Samuela Adamsa, John Adams, napisał o Boston Tea Party - "To wydarzenie tak śmiałe, doniosłe, ponadczasowe i przepełnione nieugiętością, że nie mogę nie uważać go za coś epokowego". Protest, choć właściwie pozbawiony przemocy, za to pełny błyskotliwości i klasy, stał się zarzewiem walki o niepodległość dla kraju, który w przyszłości miał okazać się wiodącą siłą na skalę globalną. 
 
Adrian Senecki
 
comments powered by Disqus