Turystyka w USA

Alamo czyli relikwia teksańskiej wolności

07.06.12 18:32 | Teksas
Wśród artykułów poświęconych najciekawszych miejscom w Teksasie zdecydowanie nie powinno zabraknąć tego o Alamo. Próba wytłumaczenia czym jest Alamo i dlaczego pozostaje jedną z niewielu czczonych przez Amerykanów porażek, wymaga cofnięcia się w czasie i odbycia lekcji historii Stanów Zjednoczonych.

Początkiem pierwszej połowy XVIII wieku hiszpański rząd, który przez wieki zarządzał ziemiami dzisiejszego Teksasu, zdecydował się na zbudowanie w jego wschodniej części, wzdłuż rzeki San Antonio, szeregu misji chrześcijańskich. Każda z nich składała się zasadniczo z kilku budynków, w tym świątyni, otoczonych niewielkim miasteczkiem i murem. Zajmowały się edukacją rdzennych Amerykanów, którym hiszpański nadzorca „zafundował” gruntowną chrystianizację. Jedna z nich istniała w okolicach dzisiejszego San Antonio. W 1793 misja zakończyła swoją działalność i została sekularyzowana. 10 lat później stała się siedzibą meksykańskich żołnierzy, którzy najprawdopodobniej nazwali ją Alamo, od ziemi z której pochodzili, na terenie meksykańskiego stanu Coahuila.

W 1821 roku, po uzyskaniu przez Meksyk niepodległości, Teksas stał się jego prowincją. W ciągu 10 następnych lat osiedliło się tam ponad 10 tys. Amerykanów, głównie z niewolniczych stanów południa, którym Meksyk przyznał dużą autonomię. Dobre stosunki pomiędzy Meksykanami a napływowymi Amerykanami utrzymały się jednak ledwie niecałą dekadę. W 1829 roku Meksyk zdecydował o zamknięciu granic Teksasu dla kolejnych Amerykanów a na jego terenie wprowadził zakaz niewolnictwa, który bardzo poważnie wpłynął na pogorszenie się stosunków autonomii z rządem. Konflikt zbrojny wisiał  na włosku...

1 marca 1836 Teksańczycy ogłosili niepodległość – powstała Republika Teksasu. Oczywiście w ogóle nie spodobało się to meksykańskiemu rządowi z despotycznym Antonio Lópezem de Santa Anna na czele. Jego wojska wkroczyły do Teksasu, jednak w ostatecznym rozrachunku poniosły klęskę i nie powstrzymały separacyjnych zapędów. Alamo z kolei zapamiętane zostało jako najbardziej symboliczna i heroiczna odsłona meksykańsko-teksańskich zmagań. Końcem lutego i początkiem marca 1836 roku trwała tam zacięta i bardzo krwawa batalia. Na terenie misji Alamo broniło się około 200 rewolucjonistów. Broniąc się, zadali Meksykanom spore straty. Czekali na odsiecz - nigdy nie nadeszła. Ostatecznie Meksykanie dokonali wyłomu w murach zabudowań misyjnych, wdarli się do serca Alamo i wymordowali niemal całą jego załogę. Przeżyło tylko kilkanaście osób, główne cywilów, bądź tych, którym udało się przekonać, iż byli jeńcami Teksańczyków. Ostatecznie meksykańsko-teksańska kampania zakończyła się mimo wszystko zwycięstwem tych drugich. Republika Teksasu obroniła suwerenność, lecz istniała ledwie niecałą dekadę – w 1845 stała się częścią Stanów Zjednoczonych jako 28-ósmy stan. Teksas jest jedynym spośród amerykańskich stanów, które w przeszłości, choć trwało to krótko, pozostawał niepodległym państwem.

Niemal od razu po bitwie, Alamo stało się dla Teksańczyków miejscem niezwykłej wagi. Jako punkt heroicznego oporu rewolucjonistów, ale także jako punkt misyjny, edukacyjny i szpital, służący im przez całe dekady, stało się jednym z symboli rodzącej się, lokalnej tożsamości. Dziś wymieniane jest wśród najważniejszych punktów na turystycznej mapie stanu. Według oficjalnej strony zamienionego dziś w muzeum Alamo, odwiedza go rocznie 2,5 mln osób[1]. Samą stronę warto odwiedzić m.in. dla krótkiego filmu „budzącego duchy Alamo”, wyświetlanego jako powitanie. Jak to w Stanach, to właśnie filmowe wersje zdarzeń z tamtych dni najlepiej utkwiły Amerykanom w głowach. W propozycjach można przebierać choć akurat ta pierwsza „The Immortal Alamo” – obraz nakręcony przez Gastona Meliesa w 1911 roku, nie jest już dziś dostępna. Kolejne filmy, zatytułowane po prostu „The Alamo”, pojawiły się w latach 60-tych (z Johnem Waynem, w reżyserii …Johna Wayne’a ) i w roku 2004. Ta ostatnia wersja uważana jest za najbardziej wierną faktycznemu przebiegowi wydarzeń. W latach 50-tych Disney wydał na świat mini serię dla dzieci pt. Davy Crockett. Tytułowy bohater był najsłynniejszym, owianym legendą uczestnikiem bitwy o Alamo. Jego nadludzkie, często wyolbrzymiane wyczyny opisane także zostały w przebojowej piosence „The Ballad of Davy Crockett” z 1955. Polecam odsłuchać w serwisie youtube[2].

 

Zachęcam raz jeszcze do zapoznania się ze stroną http://thealamo.org, na której m.in. informacje dla odwiedzających, newsy i sklepik z upominkami.

Adrian Senecki

 

comments powered by Disqus