Rozmowy o Ameryce

Rozmowa z redaktor naczelną portalu Czas Na Trasę Dominiką Popiela

07.05.13 01:56
Zachęcamy do lektury wywiadu z redaktor naczelną podróżniczego portalu Czas Na Trasę Dominiką Popiela. Czas Na Trasę wspiera turystykę niezorganizowaną, oferując czytelnikom kompletne artykuły o różnych, mniej i bardziej typowych, miejscach z całego świata, które doskonale sprawdzą się jako cel podróży. Uczą one jak poradzić sobie samemu i bez niczyjej pomocy zorganizować dla siebie i swoich najbliższych interesującą wyprawę. O tym jak podróżować - z Dominiką Popiela.

 

W Internecie przeciętny użytkownik znaleźć może wiele portali turystycznych, ale Czas Na Trasę wydaje się dość wyjątkowy.

Bardzo mi miło, że mogę być pierwszą osobą, która podzieli się własnymi doświadczeniami i radami na temat podróżowania. Co więcej, nasza rozmowa przypada na świetny moment, czyli początek wiosny, a to idealny czas na planowanie wyjazdu.

Czas Na Trasę rzeczywiście jest dość wyjątkowym portalem. Przede wszystkim jest świeżonką pośród polskich portali turystycznych. Powstał z początkiem 2013 roku, a już gromadzi sporą widownię, obecnie liczoną w tysiącach osób. To dowodzi, że brakowało w polskim Internecie portalu, który doradza, a także proponuje pomysły wyjazdów włącznie z ich dokładnym zaplanowaniem, ocenia bazy noclegowe, informuje o ciekawych połączeniach lotniczych i autokarowych, jednym słowem zachęca do podróży.

Jest to w pewnym sensie nisza, w którą udało się trafić z Czasem Na Trasę.

Czasnatrasę proponuje zaskakujące kierunki. Obok Florydy czy Bolzano znaleźć tam możemy np. Zieloną Górę czy Katowice - miejscowości, które niekoniecznie zajmują pierwsze miejsca w ankietach na podróż marzeń. Ale może jest tak dlatego, że ludzie niewiele o nich wiedzą?

Ideą Czasu Na Trasę jest przede wszystkim zachęcanie do wyruszenia "w trasę", czyli w podróż, i to założenie jest bardzo mocno wpisane w charakter portalu. Zachęta do podróży wyraża się na wiele sposobów, a jednym z nich jest z pewnością pokazanie miejsc uznawanych za niepopularne turystycznie w takim świetle, aby czytelnik podjął decyzję o wyruszeniu w trasę. Osobiście uważam, że nie ma miejsc, których nie warto byłoby zwiedzić i tym się kieruję w wyborze tematów - przede wszystkim różnorodność.

Element zaskoczenia też jest ważny - zapewne wiele osób zdziwiło się, widząc miasta takie jak Zielona Góra czy Katowice wśród naszych przewodników, ale dzięki temu chętnie przeczytali artykuł. Wiem też, że sporo osób planuje wyjazd do tych miejscowości z naszym przewodnikiem w ręce. To pokazuje, jak wielka jest potrzeba zebrania informacji podróżniczych w jednym miejscu, gdzie czytelnik ma pewność, że przewodnik który czyta jest rzetelnie i z pasją przygotowany.

A skąd bierze Pani pomysły na swoje własne podróże?

Do moich podróży nie można znaleźć absolutnie żadnego algorytmu i są one zwykle pięknym rezultatem impulsu. Inspirację czerpię zewsząd, zwykle kierując się w miejsca nieoblegane turystycznie, ale zawsze bardzo piękne. Zwracam szczególną uwagę na widoki i architekturę. Natomiast zawsze pamiętam, że pierwsze moje dalekie podróże były związane nie z wypoczynkiem, lecz z działalnością artystyczną i to zdecydowanie wyznaczyło mój styl podróżowania - nigdy leniwie, zawsze aktywnie, poznając ludzi, kuchnie, zwyczaje. W ten sposób w cztery lata zwiedziłam już 70 miejscowości w 12 krajach.

Czy Pani studia maja coś wspólnego z Pani podróżniczą pasją?

Moje studia, które zresztą zmierzają powoli do końca, teoretycznie mają niewiele wspólnego z podróżami. Studiuję Filologię Angielską w Poznaniu i zdecydowanie ten kierunek, podobnie jak każdy filologiczny czy językoznawczy, daje możliwość nabycia biegłej znajomości języka. Uważam, że nie ma sensu udawać, że znajomość języka jest niepotrzebna w podróżach. Jeśli jedziemy z biurem podróży - nie musimy znać nawet jednego słowa w obcym języku. Kiedy natomiast organizujemy wyjazd od początku do końca sami, znajomość języka w stopniu chociażby komunikatywnym jest konieczna. Moje studia z całą pewnością dały mi pewność siebie i otwarcie na świat, nie mam bariery w komunikowaniu się, jest mi także o wiele łatwiej poruszać się po obcojęzycznych stronach turystycznych. Przekonałam się za to, że na moim języku świat się nie kończy, i już wiele razy - w Boliwii, na Węgrzech, w Rosji - okazywało się, że w angielskim, który ponoć uznawany jest za język międzynarodowy, nie można się porozumieć. Zachęcam więc każdego do zapoznania się z choćby podstawowymi zwrotami w obcym języku. Jest to nie tylko duże ułatwienie, ale cudowna przygoda spotkania z innym językiem i ludźmi się nim posługującymi.

A w jakich krajach miejscowi okazali się szczególnie dobrze władać angielskim?

Po zastanowieniu muszę powiedzieć, że zdecydowanie najlepszą znajomością angielskiego dysponują Niemcy i Holendrzy, a także Szwedzi i Norwedzy, i te narody na tym wiele wygrywają. Tak wynika zresztą nie tylko z mojego doświadczenia. Zdecydowanie gorzej sytuacja wygląda w naszym rejonie - Czechy, Słowacja, Węgry, to kraje słabo zaznajomione z angielskim, nawet jeśli mówimy o policjantach, kierowcach, kierownikach punktów informacji turystycznej, czyli osobach, z którymi turysta ma częsty kontakt. Nieco lepiej na tym tle wyglądają Włosi, ponieważ ich temperament skraca dystans, a poczucie zażenowania czy skrępowania w związku z mówieniem w obcym języku jest im absolutnie nieznane.

Co ciekawe, moje doświadczenia z Francuzami były wyjątkowo pozytywne, a ich znajomość angielskiego była zawsze co najmniej wystarczająca, żeby się z nimi porozumieć. W większości przypadków znali oni ten język naprawdę dobrze i mitem są opowieści o rzekomo legendarnej niechęci Francuzów do mówienia obcymi językami.

A więc z jednej strony praktyka – podróże, a z drugiej teoria - studia. Czy ta praktyczno-teoretyczna wiedza pozwoliła Pani potwierdzić lub zaprzeczyć licznym stereotypom, o jakich mówi się w kontekście różnych narodowości? Odwiedziła Pani wiele miejsc. Czy ludzie których tam Pani poznała byli tacy jak się Pani spodziewała?

Każda podróż przynosi nowe odkrycia, zdecydowanie obalając przeróżnej maści stereotypy, legendy, całą wręcz plejadę wyobrażeń i przekłamań, jakie funkcjonują w każdym narodzie. Jeśli chodzi o moje doświadczenia prywatne, to na pewno w Anglii nie ma brzydkiej pogody - ba! Jest ładniejsza niż w Polsce. Nie jest też prawdą, że Anglicy są sztucznie i przesadnie uprzejmi, wręcz kurtuazyjni; są raczej bardzo dbali o wysoką kulturę osobistą, bez której trudno byłoby żyć w takich aglomeracjach jak np. Londyn. Nie jest prawdą, że Niemcy to nieatrakcyjne, surowe państwo o znikomym potencjale turystycznym – to bardzo piękny kraj z interesującą historią. Dużo mówi się w Polsce o wrogości między Polakami a Rosjanami - jest to stwierdzenie, które szokuje mnie ilekroć je słyszę. Oddzielmy politykę od życia codziennego i jedźmy do Rosji - osobiście byłam w Moskwie i Niżnym Nowogrodzie, spotkałam się z tak ciepłym i serdecznym przyjęciem i pożegnaniem, jakiego nigdy nie zapomnę, a przyjacielskość Rosjan jest nie do pobicia w żadnym innym kraju. Mówi się, że Polak i Węgier to bratanki, ale jednak narody słowiańskie - Polacy i Rosjanie - czują do siebie miętę. Stwierdzam nawet, że pomijając różnice językowe, jesteśmy do siebie bardzo podobni, jeśli chodzi o temperament i zwyczaje. Zdarzyło mi się także potwierdzić stereotyp – mianowicie Francuzi i Francuzki rzeczywiście przywiązują dużą wagę do wyglądu, schludności ubioru i dobrego samopoczucia. Idąc ulicą jakiegokolwiek miasta we Francji, przy czym ja miałam okazję być w Normandii, napotkamy więcej salonów kosmetycznych i fryzjerskich niż banków, a także więcej kawiarni niż sklepów. Francuzi lubią dobrze wyglądać i wypoczywać, bez dwóch zdań. Potwierdził się także stereotyp, że Węgrzy rzeczywiście konsumują ogromne ilości papryki. I są niekwestionowanymi mistrzami w jej przygotowaniu:)

A co ze stereotypami na temat Polaków? Czy Pani zdaniem Polacy mają powody do obaw jadąc za granicę na wakacje, do lekarza, do pracy itp.? Jak było w Pani przypadku? Zdarzyło się Pani lub Pani znajomym ucierpieć z powodu pochodzenia?

Myślę, że każdy człowiek świadczy przede wszystkim o sobie, potem o swojej rodzinie, następnie o profesji, a dopiero potem o narodzie. Nie zdarzyło mi się nigdy być źle potraktowaną z powodu pochodzenia. Powiedziałabym wręcz odwrotnie - zwykle byliśmy przyjmowani wyraźnie cieplej niż inni goście, witani serdeczniej, nawet przechodnie na ulicy spytani o drogę uśmiechali się szeroko słysząc, że jesteśmy z Polski. Istniejemy coraz wyraźniej w świadomości obcokrajowców, zaczynamy być kojarzeni z pewnych cech, nasze państwo powoli rysuje się na mapie i nie jest już mylone ze wschodnim sąsiadem tak często, jak kiedyś. To niewyobrażalny kapitał, o który należy dbać. Nigdy nie zaszkodzi być miłym, cierpliwym, uśmiechniętym, ponieważ wystawiamy tym opinię nie tylko sobie, ale wszystkim, którzy za nami stoją. Polacy u których jest chęć wejścia w obcą społeczność, żeby nie być już "obcym", lecz "swoim", mam tu na myśli zapoznanie języka, obyczajów, sąsiadów, nie mają się czego obawiać. Złą marką są dla nas rodacy wyjeżdżający za granicę na wakacje, rozpoczynający imprezę już na lotnisku, nie mówiąc o pokładzie samolotu, powodujący chaos, awanturujący się. W złym świetle stawia nas też Polonia, która nie chce nauczyć się języka i współuczestniczyć w życiu innego narodu, ale oczywiście nie mówię tu o ogóle Polaków mieszkających za granicą, lecz pewnym procencie. Ogólnie rzecz biorąc, Polacy są zdecydowanie bardziej obyci w wyjazdach, chociaż długa droga jeszcze wciąż przed nami - jestem pewna, że więcej niż połowa Polaków nadal nie leciała samolotem i nie była za granicą, ale to się zmienia. Podróżowanie to nadal dość nowa atrakcja dla Polaków, więc dajmy sobie czas.

Portal Czasnatrasę popiera turystykę niezorganizowaną, ale biuro podróży to chyba nie do końca zło, prawda? Kiedy warto zorganizować podróż samemu, a kiedy lepiej zwrócić się o pomoc do specjalistów?

Moja opinia na temat rynku biur podróży jest jednak dość zdecydowana. Uważam, że istnienie biur podróży powoli odchodzi do przeszłości. Biura podróży zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu w czasach, kiedy dostęp do informacji był naprawdę znikomy; korzystało się wtedy z wiekowych przewodników, znajomość języków była żadna, nie mówiąc o znajomości świata i obyczajów. W dzisiejszych czasach, kiedy większość osób ma dostęp do Internetu, a na pewno wszyscy do prasy, do magazynów podróżniczych, do przewodników dostępnych w każdej księgarni, biura podróży powoli tracą rynek. Nie mogą już bazować na ludzkiej niewiedzy i strachu, ponieważ ludzie przestali się bać, a zaczęli szukać informacji, dowiadywać się, interesować, są wykształceni, obyci w świecie. Obecnie szansę na przetrwanie mają jedynie biura, które się wyspecjalizują. Możemy wówczas wybrać się na egzotyczną wycieczkę do Afryki czy na Bałkany, gdzie nie pojechalibyśmy sami ze względu na zbyt duże ryzyko. Możemy także wyjechać w celach turystyczno – sportowych lub połączyć podróż z degustacją lokalnej kuchni czy win. Innymi słowy, organizator musi zaoferować o wiele więcej niż jeszcze 5-10 lat temu, a obecna formuła się wyczerpała, czego dowodem są upadające rok po roku biura podróży. W portalu Czasnatrase.pl zachęcamy do organizowania wyjazdu samemu, ponieważ nikt tak jak my nie wie, czego oczekujemy od wyjazdu, kiedy chcemy wypoczywać, kiedy zwiedzać. Taki wyjazd to nieograniczona wolność w wyborze miejsc, które oglądamy. Z drugiej strony, jest oczywiście duża grupa osób, zwykle w tak zwanym wieku średnim, którzy nie mieli okazji nauczyć się języka i boją się podjąć wyzwania wyjazdu bez biura. Rozumiem to i zostawiam pełne prawo do wyboru - z biurem, czy bez, przy czym będę konsekwentnie zachęcać do wyjazdu samemu.

Na Czasnatrase.pl znaleźć można przewodniki turystyczne, które pozwolą poznać miejsca tak nietypowe turystycznie jak wspomniane wcześniej Katowice. Jak bardzo różni się planowanie wycieczki krajowej, do innego miasta, od wycieczki za granicę? Czy da się ułożyć taki szczegółowy poradnik dla lokacji "na drugim końcu świata"?

Wyjazd zagraniczny różni się od krajowego zasadniczo, jeśli chodzi o czas, który należy włożyć w przygotowanie się do wyjazdu. Mówiąc o przygotowaniach, nie mam tu na myśli wyłącznie zakupu biletu i znalezienia noclegu. Wyjątkowo ważne jest zadanie zebrania informacji o miejscu, do którego chcemy pojechać. Nie warto liczyć, że jakoś to będzie - trzeba dowiedzieć się jak najwięcej przed wyjazdem o miejscowych prawach, obyczajach, a także kwestiach tak prozaicznych jak cena wody butelkowanej czy działanie komunikacji publicznej. Ilość informacji dostępnych w sieci jest nieraz zatrważająca, i wtedy z pomocą przychodzi taki portal jak Czas Na Trasę - porządkując, wyjaśniając pewne kwestie. W zasadzie podróż zaczyna się od podjęcia decyzji, czyli od powiedzenia "czas na trasę" - od tego momentu zarówno obowiązkiem, jak i przyjemnością jest gromadzenie informacji. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że będąc w Londynie możemy przechodzić na czerwonym świetle, ponieważ ustawodawca nie przewidział za to kary. Mówi się, że osoby, które stoją na przejściu w oczekiwaniu na zielone światło, to zawsze obcokrajowcy. Oczywiście współczesny świat się znacznie skurczył, loty transoceaniczne i transkontynentalne wprowadziły diametralną jakościową zmianę w podróżowaniu, a stworzenie poradnika jest dziś możliwe dla praktycznie każdego rejonu świata. Korzystajmy więc z przewodników, portali internetowych, wiedzy naszych znajomych, bo to wielkie bogactwo.

Odnieśmy teraz to o czym mówilismy do tej pory do USA. Co ze stereotypami na temat Ameryki? I o czym trzeba pamiętać wybierając się do USA na wakacje?

Stereotypów na temat Amerykanów namnożyło się wiele, ponieważ z tym akurat krajem nasze związki nie są zbyt długie. Mówi się, że Amerykanie wykazują się ignorancją w stosunku do reszty świata, są materialistami i rasistami, ale trudno przypisać takie cechy do całego społeczeństwa. Na pewno jest to naród pracowity, bardzo optymistycznie patrzący na życie i bardzo przyjazny w kontakcie z drugim człowiekiem, również obcokrajowcem. Gościnność Amerykanów może na pewno mierzyć się z legendarną, polską gościnnością. Nie jest natomiast prawdą, że Amerykanie to naród agresywny i pełen przemocy. Nie dajmy się zwieść pojedynczym reportażom telewizyjnym - Stany to bardzo bezpieczny kraj. Wyjazd do Stanów nie jest jednak tak prosty, jak podróż po Europie. Oczywiście dotyczy nas obowiązek wizowy, w związku z czym każdy powinien dwa razy upewnić się, czy ma ze sobą paszport i wizę jeszcze zanim wejdzie na lotnisko. Dla młodych podróżników ważna jest informacja o przesuniętej granicy pełnoletności - alkohol pić można dopiero po ukończeniu 21. roku życia. Koniecznie należy wykupić dobre ubezpieczenie, ponieważ koszty leczenia w Stanach bywają horrendalne. Bez dokumentu potwierdzającego posiadanie ubezpieczenia, pomoc medyczna może nam zostać odmówiona. Co ważne, na terytorium kraju nie wolno wwozić produktów pochodzenia zwierzęcego i roślinnego - mięsa, owoców, warzyw, roślin, nasion. Możemy zostać poddani dokładnej inspekcji bagażu pod kątem posiadania tych przedmiotów. Pozostałe rady są ogólne i dotyczą każdego wyjazdy za granicę: sprawdźmy dokładnie prawa przysługujące nam jako pasażerom linii lotniczych. W razie opóźnienia lub odwołania lotu, możemy liczyć na posiłek, voucher na określoną sumę lub nocleg w hotelu oraz darmowe przebukowanie biletu. Zwróćmy uwagę na ubezpieczenie od uszkodzenia, zniszczenia lub zagubienia bagażu. Miejmy także zawsze przy sobie telefon do konsulatu, ambasady, telefon alarmowy i adres hotelu, w którym zamieszkujemy - przezorność nie jest nadgorliwością, lecz cechą dobrego podróżnika.

Przed wyjazdem dowiedzmy się jak najwięcej o regionie Stanów, w jakim będziemy mieszkać. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z różnorodności stref klimatycznych. Stany Zjednoczone mają rozpiętość całego kontynentu, na którym możemy trafić zarówno do klimatu podzwrotnikowego lub kontynentalnego, jak i stepowego czy pustynnego. Weźmy to pod uwagę przy pakowaniu, w przeciwnym razie może być niemiło zaskoczeni zbyt niską czy zbyt wysoką temperaturą w porównaniu do naszych wyobrażeń.

A teraz załóżmy, że wiemy już skąd wziąć pomysł na wycieczkę. Mamy plan, ale po prostu nam się nie chce. Skąd czerpać inspirację do podróżowania? O czym nie wiedzą osoby, które nie mają ochoty ruszać się z domu?

Takie osoby, które mają już wstępny pomysł, powinny koniecznie wcielić go w życie. Rutyna dnia codziennego sprawia, że można nie mieć ochoty na wyjazdy, bo kojarzą się one z dodatkowym wysiłkiem i problemem. Nie zapominajmy jednak, że człowiek to istota kierująca się przede wszystkim ciekawością, która nigdy nie jest zaspokojona. Wiele wysiłków podejmujemy z ciekawości i może to być bardzo silna inspiracja do podróży. Po drugie, podróż to przyjemność, odpoczynek, zmiana otoczenia. Mam zwyczaj mówić, że tak jak dbamy o naszą zewnętrzność, tak powinniśmy dbać o umysł, poddając go od czasu do czasu odświeżeniu, pozwalając zmysłom działać - oczom pozwalać kąpać się w pięknie przyrody i zabytków, kubkom smakowym rozkoszować się miejscową kuchnią, nosowi chłonąć nowe zapachy, uszom słuchać gwaru ulic, dźwiękom innego języka, innej muzyki. Przywieźmy do domu pamiątki - przyprawy, rękodzieło, alkohole, ubrania. Podróże to relaks i radość w najczystszej postaci. Nie jest odpoczynkiem godzina na sofie, lecz kilka dni w odpowiedniej odległości od domu, a z mojego doświadczenia wynika, że z każdą kolejną podróżą ochota na zwiększanie tej odległości jest wprost nie do opanowania.

 

Rozmawiał: Adrian Senecki

comments powered by Disqus