USA - informacje

Republikanie obawiają się Johnsona?

15.10.12 14:09 | USA na co dzień
Jeszcze w ubiegłym roku Gary Johnson ubiegał się o prezydencką nominację Partii Republikańskiej, proponując m.in. legalizację marihuany i obcięcie wydatków na wojsko o 43%. Teraz Johnson jest kandydatem na prezydenta trzeciej największej partii - Partii Libertariańskiej. I może się to okazać dla Republikanów tragiczne w skutkach.

Popularność Johnsona nie może się co prawda równać z poparciem kandydata Republikanów Mitta Romneya (na zdjęciu) i obecnego prezydenta Baracka Obamy, faworytów listopadowych wyborów, ale może on wpłynąć na wynik wyborów, odbierając część głosujących jednemu bądź obu kandydatom. Na Johnsona głosować będzie można we wszystkich stanach poza Oklahomą i Michigan.

W niektórych stanach Republikanie czynili starania, by nie dopuścić Johnsona do wzięcia udziału w wyborach i stania się dla Republikanów tym, czym dla Demokratów był w 2000 roku lider Zielonych Ralph Nader, który w dużym stopniu przyczynił siędo przegranej Ala Gore'a z Georgem W. Bushem. Libertarianie podejrzewają, że właśnie te obawy sprawiły, że w Michigan republikańscy urzędnicy nie przyjęli aplikacji Johnsona o udział w prezydenckich wyborach w tym stanie, gdyż oddał ją 3 minuty po terminie.

Oficjalnie Republikanie zaprzeczają, że Johnson może być dla nich zagrożeniem. Danny Diaz, rzecznik  Komitetu Wyborczego Romneya przyznał, że wysiłki komitetu w całości poświęcone są rywalizacji z Obamą. Według niektórych ekspertów promujący legalizację marihuany Johnson może także w niektórych stanach zebrać Obamie nieco głosów ludzi młodych, choć generalnie przyjmuje się, że większość popierajcych Johnsona to osoby bliższe Partii Republikańskiej. Ich głosy oddane na Johnsona oznaczają mniej głosów oddanych na Romneya. Już niedługo przekonamy się, czy powtórzy się scenariusz sprzed 12 lat.

comments powered by Disqus