USA - informacje

Gubernatorzy interweniują w sprawie fiskalnego klifu

25.02.13 00:09 | USA na co dzień
Tylko tydzień pozostał do wejścia w życie automatycznych cięć, tzw. klifu fiskalnego, w amerykańskim budżecie, które w opinii większości mogą ponownie wywołać w USA gospodarczą recesję. Wysiłki w celu zatrzymania klifu torpedowane są przez brak kompromisu między Białym Domem a Kongresem. Trwającą obecnie sytuacją coraz bardziej poirytowani są gubernatorzy stanów.

Stanowi gubernatorzy, zarówno z Partii Demokratycznej jak i Partii Republikańskiej, zgromadzili się  w Waszyngtonie na corocznym spotkaniu Narodowego Związku Gubernatorów. Ich dysukusję zdominowała kwestia klifu fiskalnego - automatycznego podniesienia podatków i cięcia wydatków, które zaplanowane było pierwotnie na koniec roku 2012, ale końcem grudnia zostało przełożone o 2 miesiące.

Klif fiskalny wynika z wygaśnięcia szeregu ulg podatkowych wprowadzonych kilka lat temu w ramach walki z kryzysem gospodarczym. Według większości obserwatorów może mieć on fatalne konsekwencje dla całej amerykańskiej gospodarki. Możliwe jest zablokowanie klifu - wymaga to jednak kompromisu co do podatków i wydatków między administracją prezydenta Baracka Obamy i popierajacymi go Demokratami, a Republikanami, zwłaszcza konserwatywną frakcją Izby Reprezentantów znaną jako Tea Party.

Najwięcej emocji wzbudza kwestia opodatkowania najbogatszych. Według Obamy każda propozycja zmian podatkowych  powinna zawierać wyższe niż dotychczas podatki dla bogatych. Republikanie nie zgadzają się z takim posunięciem, najbardziej konserwatywni odmawiają poparcia jakichkolwiek podwyżek podatków. Republikański Spiker Izby Reprezentantów John Boehner próbował przekonać swoją partię do kompromisu, proponując wyższe podatki dla zarabiajacych powyżej miliona dolarów rocznie. Poparcia nie uzyskał, a sam prezydent Obama chce pójść znacznie dalej i zarobkową granicę, powyżej której podatki wzrosną ustalić na poziomie 400 tys. dolarów. To pokazuje, jak znaczna jest różnica miedzy obiema stronami.
 
Zbliżający się deadline to nie jedyny powód, dla którego rządzący powinni pospieszyć się z działaniami. Niepewność związana z klifem odstrasza wielu pracodawców przed zwiększeniem zatrudnienia. Jest także problemem dla stanów, które nie mogą w pełni zaplanować przyszłych przychodów i wydatków.
 
- Nie straciłem jeszcze nadziei, ale musimy przygotowywać się na najgorsze - przyznał republikański senator stanu Nevada Brian Sandoval. 
comments powered by Disqus